Wiecie dziewczyny, moze bede troche brutalna i z gory przepraszam jesli uraze czyjes uczucia, ale jak to czytam to przypomina mi sie fraza mojego swietej pamieci taty, na moje "nie moge schudnac" zwykl mawiac: "...w Oswiecimiu, grubych nie bylo..." i racja, bo NIE BYLO! i niech sie kazdy sam zastanowi dlaczego?
mam dosyc sluchania o dietach cud, o Meridiach, Lineach i innych toxycznych wynalazkach! ja po milionie podobnych prob, po prostu sie zawzielam, wywalilam z lodowki wszystkie tuczace "smieci", zapchalam ja warzywami i owocami, zaczelam uprawiac sport i w kilka miesiecy z rozmiaru 48 przeszlam na 38!
nie zawsze bylo latwo, przyznaje
na przyklad przed okresem, kiedy przemozny apetyt na czekolade nie dawal mi zasnac...ale i na to jest sposob, gotowalam na wodzie naturalne cacao i dosladzalam slodzikiem...kilka podobnych sztuczek, jak na przyklad nie jedzenie wieczorem owocow ktore podnosza we krwi poziom cukru, zeby rano nie obudzic sie z wilczym apetytem...Jesli ktos serio traktuje temat, sluze doswiadczeniem, ale nie mowcie "nie moge schudnac" bo to absolutna bzdura!!!!!